Dywany na ściany, czyli czułe warsztaty tkania makatek

Fot. Marta Żurawska

Są takie historie, które powtarza się z przyjemnością. Historie, które jak się zdaje, tworzą i opowiadają się same. Które żyją. Dotykają, wypełniają i rozsadzają serce tak, że chcemy się nimi dzielić. Warsztaty czułego tkania w Lublinie to właśnie jedna z nich!

Skąd ten pomysł?

Na Czułe Tkanki natknęłam się pół roku temu na Instagramie. Od razu urzekł mnie spokój i subtelnie emanująca ze zdjęć pozytywna energia. Marysia mistrzowsko łączy w swojej galerii tkackie inspiracje z relacjami z prowadzonych przez nią warsztatów czułego tkania. Słowo „czułość” bardzo do niej pasuje – opisuje zarówno osobowość jak i sposób bycia. Bije od niej niesamowite ciepło i serdeczność, której nie boi się przelewać na innych!

Ktoś z tego w ogóle korzysta?

Możecie się mocno zdziwić… Na warsztaty czułego tkania miejsca trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem – sama chęć udziału deklarowałam jeszcze w grudniu! Ilość miejsc jest mocno ograniczona. Dla mnie, jako prowadzącej podobne warsztaty, jest to zupełnie zrozumiałe: chcemy, aby takie spotkania dawały Wam coś więcej niż manualne umiejętności. Abyśmy wymieniały się doświadczeniami, inspirowały nawzajem i nawiązywały nowe relacje.

Fot. Marta Żurawska

Co właściwie robiłyśmy?

Uczyłyśmy się tkać matkatki, czyli dekoracyjne tkaniny (choć szalenie podoba mi się przekorne określenie „łapacz moli” autorstwa Agnieszki, która prowadzi prodobne warsztaty). Marysia praktyczne porady serwowała nam na zmianę z kawą i ciastem. Warto nadmienić, że widoczne na zdjęciach krosna i tkackie akcesoria zaprojektowała osobiście, a zestawy włóczek dobrała niezwykle starannie. Dominowały pięknie połączone barwy ziemi, jednak miałyśmy pełną swobodę wymiany i doboru poszczególnych kolorów, co było totalnie super!

Fot. Marta Żurawska

Ale to już było

Halo halo, powiecie, przecież rok temu próbowałaś już tkania makatek na własną rękę. Zgadza się! Powstały trzy, ale tylko z jednej byłam naprawdę zadowolona. Marysia pomogła mi usystematyzować wiedzę, dużo pokazywała i wyjaśniała. Rozwiała szereg wątpliwości, z którymi na początku tkania ciężko poradzić sobie samemu.

Fot. Marta Żurawska

Nie można prościej?

Jasne, dzisiaj niemal wszystko możemy wygooglować. Tutorali jak tworzyć rękodzięło krok po kroku znajdziemy mnóstwo. Jestem jednak zdania, że nic nie zastąpi nam kontaktu z drugim człowiekiem, interakcji, wzajemnej wymiany doświadczeń i energii! Upatruję w tym przyczyny coraz większej popularności twórczych warsztatów (tkackich, dziewiarskich, zajęć z szycia, makramy czy ceramiki, etc.) Zmęczeni pędem życia wracamy do prawdziwych relacji, szukamy sposobu na wyciszenie i relaks. Czułe tkanie mogę polecić z ręką na sercu.

Marysiu, dziękuję za to spotkanie. Było najczulej!

Galeria czułych makatek

Liczę, że udało mi się przekonać Was, że tkanie wcale nie jest passe! To jak, wieszalibyście na ścianie?

2 Komentarze

  • Naprawdę dobrze napisane. Wielu autorom wydaje się, że mają odpowiednią wiedzę na ten temat, ale z przykrością stwierdzam, że tak nie jest. Stąd też moje miłe zaskoczenie. Chyba powinienem dać lajka za Twój trud. Koniecznie będę rekomendował to miejsce i częściej odwiedzał zeby poczytać nowe posty.

Dodaj komentarz