Girl power, warsztatowa klapa i happy end, czyli pierwszy kwartał 2019 roku

Zaczęło się od tego, że w grudniu kupiłam planner. Mój pierwszy od czasu studiów. Do tej pory wszystko szło jak tako, jednak brak systematyczności działań zaczął mi przeszkadzać. Bez dążenia do konkretnego w celu w określonym terminie miewałam poczucie, że moje działania są bezcelowe. Wraz z nowym rokiem postanowiłam wziąć się za Powłóczonych na poważnie… Po raz kolejny, bo 365 dni wcześniej pomyślałam dokładnie to samo. Wtedy jednak nie miałam pięknego, pachnącego świeżością plannera, więc hej, tym razem na pewno się uda!

STYCZEŃ

  • Nowa włóczka. Nowy rok rozpoczęłam, chcąc nie chcąc, od zmiany włóczki, na której pracowałam. Wiedzieliście, że co dwa/trzy lata poszczególne modele są wycofywane z rynku i zastępowane nowymi? Na szczęście udało mi się znaleźć godną zastępczynię.
Fot. Edyta Derda
  • Warsztaty. To była już TRZECIA EDYCJA czapkowarsztatów w Lublinie. Po raz pierwszy zebrała się tak liczna grupa, co uważam za swój mały sukces – strasznie się cieszę, że coraz więcej z Was chce się uczyć dziergać! To spotkanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że organizacja warsztatów i dzielenie się wiedzą to droga, którą chcę dalej podążać.
  • Spontaniczna sesja plenerowa. Razem z moimi udziergami wzięłam udział w sesji nad Zalewem Zemborzyckim z lubelskim fotografem Przemkiem Twardowskim. Poznawanie fantastycznych ludzi i kreatywne współprace to najmilsza część prowadzenia projektu. Dodatkowy plus jest taki, że w końcu mamy cud miód foteczkę z lubym!
Fot. Przemysław Twardowski

LUTY

  • Kompletna klapa. Miesiąc rozpoczęłam od otrzymania propozycji przeprowadzenia warsztatów w Warszawie a spędziłam na ich planowaniu. Koniec końców nic z tego nie wyszło, jednak nauczyło mnie to wiele: aby przyszłe wydarzenia planować z większym wyprzedzeniem i lepiej dobierać termin (na ostatkowy weekend mieliście już inne plany, silly me).
  • Zadbałam o Instagram. Uaktualniłam opis w BIO, uporządkowałam wyróżnione stories i pracowałam nad spójnym wyglądem galerii. Pomogła mi w tym decyzja o wykupieniu pakietu premium w VSCO – polecam każdemu tę aplikację do obróbki zdjęć.
  • W sieci pojawiło się to zdjęcie z moim szydełkowym topem a wraz z nim prawie 50 nowych obserwujących na naszym Instagramie! Paulinę śledzę od lat i niezmiennie zachwyca mnie swoją wrażliwością, siłą i kobiecością.

MARZEC

  • Sesja wizerunkowa. Mimo braku zapisów na warsztaty stwierdziłam: a co mi tam, biorę fotografa i jedziemy! Nawet jeśli nikt nie przyjdzie zrobimy sesję w pięknym miejscu, napijemy się dobrej kawy i przeżyjemy coś fajnego. Tym sposobem poznałam przemiłych właścicieli kawiarni Na Huśtawce i wróciłam bogatsza o pakiet profesjonalnych zdjęć a podczas sesji z Edytą był po prostu najmilej. Jedno jest pewne: z jesienną edycją warsztatów na pewno tam wrócę!
  • Ankieta. Wraz ze zwrotem akcji zaczęłam zmieniać myślenie o projekcie. Zapytałam Was, jakie pierwsze trzy słowa przychodzą Wam na myśl, gdy słyszycie „Powłóczeni” – wasze odpowiedzi były dla mnie niezłym zaskoczeniem! Do tej pory postrzegałam projekt głównie przez pryzmat drutów. Okazało się, że Wy Powłóczonych widzicie bardziej jako moją markę osobistą. Poniżej najczęściej udzielane odpowiedzi:
  • E-book. Zaczęłam go dla Was pisać! Będzie o odpoczynku, czyli sztuce, którą coraz trudniej nam dziś praktykować.
  • Last, but not least: narodziny strony. Powłóczeni mają w końcu swoje miejsce w sieci! Jeśli jesteście tu po raz pierwszy: dzień dobry, hejka, czujcie się jak u siebie. Wkrótce pojawi się tu sporo fajnych rzeczy!

O czym wiedzieliście na bieżąco, co Wam umknęło, a co zaskoczyło? Chętnie poczytam o Waszych sukcesach z pierwszych trzech miesięcy tego roku. Nie bądź Buka, zostaw komentarz!

5 Komentarzy

  • Moje pierwsze miesiące tego roku nie obfitują może w ciąg spektakularnych sukcesów, ale udało mi się wprowadzić kilka małych zmian, głównie we własnej głowie. 😃 Małymi kroczkami przyzwyczajam się do bardziej aktywnego stylu życia, uczę się jeść zdrowo oraz dbać o cerę i włosy w jak najbardziej naturalny sposób. Czuję, że to dla mnie duży początek. 😊 Jak to się ma do Powłóczonych? Jedna osoba pełna entuzjazmu, energii i wiary w niemożliwe może zmotywować do podjęcia wielu, różnych wyzwań. 😜😘

  • Dominika! Kiedy prawie 30 lat temu moja Mama chciała przekonać mnie do robótek ręcznych, parsknęłam śmiechem. Kto teraz szydełkuje? Kto haftuje? W sklepach są takie ładne rzeczy, po co tracić czas nad drutami czy szydełkiem? Dziś ze wzruszeniem patrzę na jej cudowne firanki „wydziergane” na szydełku i żałuję, że nie słuchałam jej wtedy! Mam do Was za daleko 🙁 ale gdybyś planowała warsztaty „wyjazdowe” np. nad morzem, na pewno będę Twoją kursantką! Trwaj w tym co robisz, bo to jest bezcenne! Buziaki z Bydgoszczy <3

    • Ile serdeczności, dziękuję Aniu! Nic straconego – na naukę nigdy nie jest za poźno a z warsztatami nad morze planuję zaiwitać już jesienią. Ślę ściski dla całej rodziny!

Dodaj komentarz